Poznać ból

„Stempel tabu” – coś takiego może odczuć od otoczenia każdy osierocony rodzic. „Najlepiej z nami nie rozmawiaj prosto w oczy o swoim cierpieniu, to nie wypada”. Ja coś takiego odczułem, więc przez długie lata milczałem. Blog jednak daje możliwość swobodnej i precyzyjnej wypowiedzi, wylania uczuć. W chwili największej potrzeby opowiedziałem swoją historię nie tylko po to, żeby się oczyścić z uczuć, które od lat w sobie dusiłem, ale też po to, żeby ktoś drugi to przeczytał.

Tędy możesz przejść do spisu treści najważniejszych wpisów na tym blogu.

2 Komentarze

  1. Chyba właśnie tak jest, kiedy chcemy to wszystko wykrzyczeć, pozostaje blog. Swojego założyłam po śmierci Elli. Nikt nie chciał i nie chce rozmawiać do dziś. Moim błędem było niezmienienie imion, ale chyba nie ma to znaczenia..

    • Ja zmieniłem imiona, żeby utrudnić rozpoznanie, które wcale nie musi być trudne dla ktoś, kto czytał mojego bloga. Dlatego też nie zamieszczam zdjęć, nie opisuję zbyt wielu szczegółów, które mogłyby nas odsłonić. Ale czy to rzeczywiście ma jakieś znaczenie? Czy ktoś się przejmuje kimś takim jak ja? Raczej przeczyta sensację, ucieszy się, że to nie jemu się przytrafiło, albo zdziwi jak mogłem dopuścić do tego wszystkiego i zapomni :)
      Myślę, że to nie ma wielkiego znaczenia.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.