Czytanie a rozwój mowy

Przyjemność czytania.

Codziennie przed położeniem Córki do snu, czytamy książki. Tak robiliśmy z Synem i tak robimy też teraz, chociaż z pewnymi małymi zmianami. Synowi mogliśmy czytać tylko po polsku, bo tylko w tym języku robiliśmy to płynnie. Ze szwedzkim Syn nas wyprzedzał (co często się zdarza, kiedy dziecko większość dnia spędza w szkole w odróżnieniu od rodzica, który pracuje), więc po szwedzku mu nie czytaliśmy, ale chętnie podtrzymywaliśmy nasze tradycyjne czytanie po polsku. Córce troszkę więcej czytamy po szwedzku, bo tak wybiera. Ale na samym czytaniu nie poprzestajemy. Po przeczytaniu fragmentu po szwedzku, tłumaczymy go na polski. Korzyści są obopólne. Ja uczę się dokładnego tłumaczenia na bieżąco – co wcale nie jest takie łatwe nawet dla biegle władających obydwoma językami. Druga korzyść, to bardzo dobre i szybkie wzbogacanie słownictwa u dziecka. I to w obu językach. Przez ostatnich kilka miesięcy zauważam pod tym względem ogromne postępy u Eyji. Niekiedy podczas sesji czytania wydaje mi się, że czytam sam sobie, a Eyja w ogóle mnie nie słucha, bo nie patrzy do książki, albo się wierci. Dla sprawdzenia czy słuchała pytam po polsku o czym czytałem po szwedzku, a ona opowiada po polsku cały fragment (!) :)

Mowa

Pół roku temu Eyja miała robione badanie kontrolne 2,5 latka – taki trochę „spóźniony” odpowiednik bilansu dwulatka. Pielęgniarka od samego początku obserwując dziecko, nie zauważyła, żeby coś mówiło. Spytała czy nasza córka już coś mówi. Żona odpowiedziała, że tak, że dużo mówi, chociaż większość po polsku i że z tego powodu jest lekki problem na przykład w przedszkolu, bo chociaż rozumie co się mówi do niej, to rzadko odpowiada po szwedzku. Sama zaś swoje potrzeby prawie zawsze wyraża po polsku.

- No, ale czy składa chociaż takie krótkie 2-3 wyrazowe zdania? – Dopytywała pielęgniarka.

- No tak, po polsku nawet dużo dłuższe. – Przekonywała Żona.

Niestety za żadne skarby świata Eyja nie chciała przy tamtej wypowiedzieć ani jednego słowa.

W takim momencie człowiek zaczyna się zastanawiać z ilu słów rzeczywiście jego dziecko buduje zdania. Ile przeciętnie, jaki jest dotychczasowy rekord? Oboje byliśmy przekonani o dużo bogatszych zdaniach niż składających się z 2-3 słów. Ale ile tak naprawdę? Nie było z czego policzyć.

Tego samego dnia, w tym samym składzie, czyli z Babcią udały się na zakupy. Eyja lubi oglądać rzeczy, które kupujemy i niektóre ma w zwyczaju wybierać sama. Z daleka zobaczyła papier toaletowy z „Helo Kity” i poszła po jedno opakowanie. Babcia widząc to, kazała jej odłożyć wybrany przez nią towar, na co Ona głośno: „Mama, a Babcia mi nie pozwoliła wziąć papieru do tyłka!” :)