Miłość Młodzieży do odzieży :)

Eyja bardzo lubi wszystkie swoje zabawki, a jest w czym przebierać. Jednak ze wszystkich „zabawek” najbardziej lubi… ciuchy. Potrafi po kilkanaście razy dziennie przebierać się w ulubione ubrania i sprawdzać co do czego pasuje. Nawet jeśli coś nieszczególnie pasuje, to i tak nie szkodzi tego przymierzyć. Nie wiem po kim to ma i czy kiedykolwiek jej to przejdzie. Jeśli nie ma jej obok nas, to już wiemy gdzie jest – w swoim pokoju i plądruje wszystkie swoje szafki i szuflady w poszukiwaniu nowych kreacji ;) Lubi też przymierzać mamy staniki :)

Śmiejemy się z Żoną, że taniej ją będzie karmić niż ubierać. I już tak jest.

Pamiętam, że jak byłem mały, lubiłem wskakiwać w buty rodziców i paradować po chałupie. Kto z Was tak nie robił? :) To ulubiona zabawa chyba wszystkich dzieciaków na pewnym etapie. Eyja nie ogranicza się tylko do butów, wręcz nie byłaby sobą, gdyby nie przymierzyła czyichś koszulek, swetrów, a nawet kurtek.

Od sierpnia zeszłego roku Eyja chodzi do przedszkola – to jedna ze zmian, które nastąpiły w ciągu ostatniego czasu, kiedy nie zamieszczałem nowych wpisów na blogu. Szybko się tam zaaklimatyzowała, świetnie się bawi z dziećmi, jest lubiana. Kiedy jednak znudzą się jej zabawki, znika. Początkowo przedszkolanki szukały jej we wszystkich możliwych zakamarkach, gdzie dzieciaki mogą się schować, ale po kilku razach nauczyły się, że najprędzej można ją znaleźć tam, gdzie same zostawiają obuwie i odzież. Teraz już wiedzą, że muszą przed nią chować :)